Kategorie: Wszystkie | Cieszy oko | Koraliki | szydelkiem
RSS
wtorek, 08 stycznia 2008
Jak zapełnić pustkę,

która powatała po zaprzestaniu tworzenia ozdób choinkowych? Zwłaszcza, że choinkę rozebraliśmy już wczoraj.

Otóż mamy stary dębowy stół, jeszcze przedwojenny, żaden to pewnie antyk, ale postanowiliśmy go wraz z krzesłami poddać renowacji. Wymyśliłam sobie, że fajnie byłoby zrobić na niego serwetę, tak dużą, by przykrywała całość. Niezłe przedsięwzięcie, biorąc pod uwagę fakt, że stół jest 90 cm szeroki i chyba 130 cm długi, zwłaszcza gdy chciałoby się, by brzegi zwisały dekoracyjnie. Stół jest prostokątny z lekko zaokrąglonymi brzegami, więc serweta nie może być ani okrągła ani owalna. Niestety, moja babcia nie zna żadnych wzorów na drutach na serwetę prostokątną, a nowych się nie nauczy.

Robienie na szydełku od razu całej szerokości w takim olbrzymim rozmiarze jest nie tylko mało motywujące, ale w moim przypadku może kończyć się różną szerokością na początku i na końcu. Ja zatem podejść do tematu? Proste rozwiązanie - elementy. Korzystne, bo jeżeli projekt się znudzi lub koncepcja zmieni, można zaprzestać w dowolnym niemal momencie, uzyskując mniejszy wyrób. Niestraszna również wizja brakującej nitki - czasem trudno przewidzieć ile kupić.

Podeszłam do tematu ambitnie, bo wyciągnęłam kiedyś zakupiony Altin Basak, z którego zrobiłam kiedyś zazdrostkę i spróbowałam sobie taki elemencik zrobić. Spodobało mi się, więc kontynuuję. Nie wiem, na ile mi starczy zapału, na pewno będę miała jakieś przerwy na płodozmian na przykład motylki na wiosnę.

Tak właśnie wygląda początek mojego super ambitnego dzieła:

serweta
Wg wstępnych obliczeń, będzie mi potrzeba około 30 kwadratów. Zobaczymy... Zazdrostkę, rozpoczętą latem, odłożyłam na razie, bo będę sie przeprowadzać, choć jeszcze nie wiem ani kiedy ani dokąd, zatem trudno jest przewidzieć, jakie będą tam okna.