Kategorie: Wszystkie | Cieszy oko | Koraliki | szydelkiem
RSS
sobota, 29 września 2007
Już jesień...

Strasznie mam dużo zajęć, praca w Polsce jest dużo gorzej zorganizowana, więc poświęcam na nią dużo więcej czasu będąc mniej efektywna. Co owocuje brakiem czasu na cokolwiek. Well, c'est la vie...

Na początku września byłam u mojej kochanej Babci, na drugim końcu Polski. Jest ona miłośniczką robótek, to ona mnie wielu rzeczy nauczyła. Przez ostatnie 40 lat robiła często serwetki na drutach - miała takie 2 książeczki, z których zawsze korzystała. Opowiedziała mi historię, jak zaczęła je robić - otóż owe 40+ lat temu, w latach 60-tych babcia pracowała w sanatorium. Jednego roku była tam grupa młodzieży chorej na Heine-Medina, dziewczynki robiły takie serwetki z ręcznie przepisanych opisów i od nich się tego nauczyła. Potem udało jej się nabyć książeczki z wzorami, z których często korzystała. Mam od niej kilka takich serwetek, oto one:

 

serwetka babci

 

 

serwetka babci

 

 


 

 Moja babcia zawsze coś robi, gdy przyjechałam, była w trakcie wykonywania jakiegoś sweterka we wściekłoniebieskim kolorze o nie zdefiniowanym jeszcze przeznaczeniu. Moja mama, która jeździ do niej regularnie, opowiadała kiedyś, że było jakieś spotkanie rodzinne i jakaś krewna babci męża była ubrana w jakiś taki zupełnie nie pasujący rozmiarem sweterek, na pytanie swojej chyba kuzynki o ten strój odpowiedziała "ciocia (czyli moja babcia) mi zrobiła".  Pomyślałam, że babcia pewnie wyszukuje włóczki, które ma w szafie i robi, co jej przyjdzie na myśl. Zapytałam więc, czy jak kupię jej bawełnę, to czy by zechciała zrobić serwetki na drutach. Zgodziła się i jak tylko przyniosłam nitkę do domu, zabrała się za serwetkę, pruła początek chyba ze 4 razy, ale w końcu wyszedł jej początek i z radością stwierdziła, że nie tylko pamięta ale i lubi. Przejrzałyśmy razem książeczki i pokazałam jej, którą chciałabym, by zrobiła. Ona z kolei wybrała drugą, którą chce zrobić dla mojej mamy.

 A ja co dłubię? Cośtam zawsze muszę, mimo chronicznego braku czasu na cokolwiek. Ze wstydem przyznam, że odłożyłam moją szydełkową chustę z ananasów   i zabrałam się za coś innego. 

Kupiłam bawełnę maxi w kolorze off-white (jasnokremowym) oraz gazetkę Sabrina Robótki extra 4/2007 Firanki i zaczęłam robić krótką firankę do dużego pokoju - mam dwa okna, więc muszę mieć dwie, nie wiem, czy kiedykolwiek zrealizuję ten projekt. Jeden elemet zrobłam, głównie dzięki pobytowi u babci, lubimy obie siedzieć i rozmawiać przy robótce.

 

fragment firanki

 

 W międzyczasie małe formy, gwiazdki i śnieżynki szydełkowe zaczęłam w zeszłym roku w październiku, a jako że będąc u babci nabyłam jeden kłębuszek cieniutkiego kordonku ze złotą nitką, to tylko spróbowałam, co z tego wyjdzie. Nie wykończone jeszcze ani nie wykrochmalone.

 

złote gwiazdki

 

I to by było na razie tyle.