Kategorie: Wszystkie | Cieszy oko | Koraliki | szydelkiem
RSS
niedziela, 25 października 2009
Tadadam

skończyłam obrus. Czeka mnie jeszcze naprężanie, tego sobie nie zazdroszczę, ale najważniejsze że już go zrobiłam. Tak się prezentuje, a na stole ciasteczka, które wczoraj upiekłam:

obrus gotowy

Ciasteczka upiekłam na przybycie mojego kolegi z pracy, który z żoną przyjechał zabrać kawałki drewna, które były w ogródku. Kolega fajny jest, pomógł nam w przeprowadzce, a wczoraj zrobili nam największą przysługę, gdyż zabrali wszystkie odpady ogrodowe w ilości 10 worków.

Ciasteczka w zbliżeniu tak wyglądają:

ciasteczka

a oto przepis:

Ciasteczka drożdżowe

    • 4 szklaniki mąki
    • 1 kostka masła lub margaryny
    • 50 g drożdży
    • 1 kwaśna śmietana
    • 1 cukier waniliowy

Mąkę, drożdże i masło zagnieść razem jak kruche ciasto. Następnie wgnieść śmietanę. Rozwałkować i pokroić na kwadraty, w które można zawijać owoce, a także inne nadzienia, jak warzywa, grzyby czy też kapustę. Piec ok. 30-40 min.

Ponieważ ciasteczka są bez cukru, to jak używam kwaśnych jabłek, lukruję je. Są skomplikowane sposoby robienia lukru, a ja robię prosty: cukier puder zalewam odrobiną wrzątku i ucieram aż powstanie gładka, błyszcząca masa.

Wiem już co znaczy nie czuję rąk. Drętwieją mi strasznie, zwłaszcza w nocy. Wciąż jednak szydełkuję i zaczęłam robić zazdrostkę do kuchni - potrzebna jest bardzo, bo każdy może sobie zajrzeć.

Zazdrostkę robię z nici, która nazywa się Koral 18, jest trochę cieńszą wersją kordu i mam nadzieję, że się ładnie rozprasuje:

 

 

07:01, auntivory
Link Komentarze (3) »
czwartek, 15 października 2009
Dzieje się

Nie wiem, na co jestem chora, ale czuję się od dłuższego czasu fatalnie. Tzn. jedną chorobę mam na bank tj zespół cieśni nadgarstka. Obustronny, więc męczę się.

Robię wykończenie w serwecie, tak będzie wyglądało:

brzeg

To ostatnie okrążenie, ale się ślimaczy...

Kupilśmy stary zegar, wjęliśmy mechanizm i zrobiliśmy szafkę. Bardzo chcialam taka mieć i na zegar polowalam od dawna.

zegar szafka

Kupiliśmy też 2 malutkie stoliczki:

oraz materiały na zaslony:

Takie więc mamy tu sprawy. Dziś pracuję do nocy, ale jutro nareszcie piątek!!!!

 

środa, 07 października 2009
Sezon jabłkowy

Po pierwsze o serwecie - mam już wszystkie kwadraty i teraz zabieram się za brzeg. Na pewno ładną chwilę mi to zajmie, ale jest nadzieja. Myślę, że jak naprężę, to uzyskam ładny zwis.

Szare renety przerobione:

A z jabluszek z placyka zabaw przed domem robię mus jabłkowy.

 

Głównie na pewne ciasto, którzy wszyscy bardzo lubią.  Został jeszcze kawałeczek z niedzieli:

Ciasto naprawdę smaczne i łatwe w wykonaniu, choć nieco pracochłonne. A oto przepis:

Spód - ciasto:

  • 1/2 kostki masła
  • 2 jaja
  • 10 dkg cukru
  • 1 cukier waniliowy
  • 10 dkg mąki
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia

Ukręcić masło z cukrem i cukrem waniliowym, dodać jajka, mąkę zmieszaną z proszkiem. Wyłożyć na blachę wysmarowną tłuszczem i obsypaną tartą bułką. Piec 20 min w temp. 175-200 stopni na złoty kolor.

Środek - mus:

  • 8 średnich jabłek (ok. 900 g po obraniu i wyjęciu gniazd nasiennych)
  • 4 łyżki cukru
  • 250 ml wody
  • 2 budynie

Z jabłek ugotowac mus, dodać cukier. Budyń rozprowadzić w wodzie, wlac do musu, rozmieszać i zagotować.

Wierzch - masa śmietanowa:

  • 1/2 l śmietany 18%
  • 3 jajka
  • 4 łyżki cukru
  • 2 paczki cukru waniliowego

Żółtka wymieszać ze śmietaną, cukrem i cukrem waniliowym, dodać pianę ubitą z białek.

Na upieczony i ostudzony spód połozyć ostudzony mus, na wierzch masę ze śmietany. Piec 30-45 min w temp. 175-200 stopni.

W Danii ciężko jest kupić kwaśne jabłka, takie jak np. landzberska czy szara lub złota reneta. A jabłuszka z placyku zabaw świetnie się nadają na to ciasto, więc zbieram i przerabiam na porcyjki musu. Zimą będzie jak znalazł!

czwartek, 01 października 2009
Dlaczego ostatnio miałam mniej czasu niż zwykle

Sprawa jest prosta - własnie się przeprowadziliśmy. Przeprowadzka wiadomo - pakowanie dobytku. Do tego doszło gruntowne sprzątanie nowego domku, gdyż poprzedni właściciele czyścioszkami nie byli. Pleśń w lodówce, dwudziestoletni brud w szafkach kuchennych, spleśniały proszek w pralce, woń stęchlizny plus kurz w szafach ubraniowych. Walka z tym to było moje zadanie. Wujcio z kolei wszystko pięknie pomalował. Po przeprowadzce kolejnym wyzwaniem było zdanie poprzedniego mieszkania w takim stanie, by właściciele nie mieli wątpliwości co do zwrócenia kaucji w całości.

Jak już byliśmy w miarę obrobieni, to pojechałam na prawie tydzień na konferencję do Berlina.

Jeżeli chodzi o obrus, to zostało mi 6 kwadratów plus brzeg. Mam nadzieję skończyć to grubo przed świętami, gdyż mam szerokie plany - po pierwsze chcę jak najszybciej zrobić zazdrostkę do kuchni, gdyż obecnie każdy może mi zajrzeć w okno. Fakt, że poza sąsiadami raczej nikt się tu nie szlaja, ale i tak warto.

No i nadchodzi czas ozdób choinkowych. W tym roku zostajemy na święta w domu, a przyjeżdża do nas wujciowa siostra, zatem będziemy mieli własną choinkę. Z kolei nasz przyjaciel, obecnie z Montrealu, będzie miał całą swoją rodzinę na święta, więc też mu się należy komplet ozdób.

Alicjo, tym razem nie przeplatałam specjalnie obrusa innymi robótkami, po złym doswiadczeniu, gdy po przerwie kwadraty zaczeły mi wychodzić innej wielkości. Raz się tylko na urlopie złamałam i machnęłam serwetkę ze swieżo nabytego Korala 18. Z tym Koralem wiążę duże nadzieje, bo upinanie bawełny to wyzwanie. Wyprałam zazdrostkę, a następnie upinałam 2 godziny.

Acha! W naszej starej dzielnicy jest park, który kiedyś musiał być sadem i sa w nim szare renety. Zebralismy całą siatkę i teraz trzeba to przerobić. Jak to mówiła moja mama w słoiczki i do piwniczki.

Zrobiła sie ze mnie gospocha pełną gębą, kapustę nawet zakisiłam. Po raz pierwszy w życiu, przedtem zawsze od mamy dostawałam, poza tym w Polsce kupić można tanio i bez problemu.

No to czas się zbierać do roboty.

 

07:18, auntivory
Link Komentarze (3) »