Kategorie: Wszystkie | Cieszy oko | Koraliki | szydelkiem
RSS
sobota, 14 listopada 2009
Dostalam wyroznienie od Splocika

i bardzo jest mi z tego powodu milo.

Wyroznienie przekazuje dalej:

Splocikowi, Hrabinie, Edi - bo sa wiernymi kolezankami.

Oraz tym, ktore wspieraja cieplym slowem:

Urszula97, Maosia, Makneta, Wiki, Alkakz

Z rozmyslem nie promuje swojego bloga, niemniej komentarze, ktore zazwyczaj wskazuja na zainteresowanie oraz pelne sa zyczliwosci, ciesza mnie bardzo.

 

07:44, auntivory
Link Komentarze (2) »
piątek, 13 listopada 2009
Inni zaczęli produkcję ozdób świątecznych, a ja?

też, jako że zakończyłam szaliczek dla przyjaciółki

który pasuje doskonale do jej niebieskich oczu.

Są zatem pierwsze dekoracje świąteczne:

zawieszki do okna:

śnieżynki:

oraz pojedynczy na razie dzwoneczek:

taką gwiazdę na czubek choinki kupiłam za śmiesznie małe pieniądze:

Tchnęłam również nowe życie w koszyczek wielkanocny, lakierując go lakierem w sprayu, który mozna kupić za drobne pieniądze w każdym markecie.

Ciągle eksperymentuję z technologiami usztywniania i jak dotąd nie znalazłam idealnej. Obiecujące jest malowanie wodnym lakierem bezbarwnym, ale technologia wymaga dopracowania, by lakier był niewidoczny

 

11:05, auntivory
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 02 listopada 2009
Rok ma 16 miesiecy

pisał dunski poeta, Henrik Nordbrandt, w swoim wierszu, wymieniając listopad 5 razy. Co prawda najkrótsze dni są w grudniu i w styczniu, ale w listopadzie następuje gwałtowny przeskok, związany ze zmianą czasu na zimowy. Ciężki to czas - coraz mniej liści, coraz brzydsza pogoda, dni skracają się błyskawicznie.

Postęp zazdrostki słaby, jako że dwa razy musiałam pruć. Teraz myślę także o ozdobach na choinkę, choć żadnej jeszcze nie zrobiłam. Ponadto, gdy moja przyjaciółka zobaczyła ukończony obrus, zaczęła się zastanawiać, czy nie dałoby sie go uzyć jako szala. Postanowiłam zatem zrobić dla niej szydełkowy szal, z grubej włóczki, tak wygląda początek:

Moja babcia kończy właśnie narzutę z Sonaty, którą zakupiłam w sierpniu:

Zdjęcie zrobione i przysłane przez mojego tatę, razem z fotografią szatkownicy do kapusty i innych drobnych przyborów kuchennych, które chcielibyśmy z Polski.

A tak wygląda jedna z uszytych zasołnek:

Wyjątkowo dobrze pasuje.

19:21, auntivory
Link Komentarze (2) »
niedziela, 25 października 2009
Tadadam

skończyłam obrus. Czeka mnie jeszcze naprężanie, tego sobie nie zazdroszczę, ale najważniejsze że już go zrobiłam. Tak się prezentuje, a na stole ciasteczka, które wczoraj upiekłam:

obrus gotowy

Ciasteczka upiekłam na przybycie mojego kolegi z pracy, który z żoną przyjechał zabrać kawałki drewna, które były w ogródku. Kolega fajny jest, pomógł nam w przeprowadzce, a wczoraj zrobili nam największą przysługę, gdyż zabrali wszystkie odpady ogrodowe w ilości 10 worków.

Ciasteczka w zbliżeniu tak wyglądają:

ciasteczka

a oto przepis:

Ciasteczka drożdżowe

    • 4 szklaniki mąki
    • 1 kostka masła lub margaryny
    • 50 g drożdży
    • 1 kwaśna śmietana
    • 1 cukier waniliowy

Mąkę, drożdże i masło zagnieść razem jak kruche ciasto. Następnie wgnieść śmietanę. Rozwałkować i pokroić na kwadraty, w które można zawijać owoce, a także inne nadzienia, jak warzywa, grzyby czy też kapustę. Piec ok. 30-40 min.

Ponieważ ciasteczka są bez cukru, to jak używam kwaśnych jabłek, lukruję je. Są skomplikowane sposoby robienia lukru, a ja robię prosty: cukier puder zalewam odrobiną wrzątku i ucieram aż powstanie gładka, błyszcząca masa.

Wiem już co znaczy nie czuję rąk. Drętwieją mi strasznie, zwłaszcza w nocy. Wciąż jednak szydełkuję i zaczęłam robić zazdrostkę do kuchni - potrzebna jest bardzo, bo każdy może sobie zajrzeć.

Zazdrostkę robię z nici, która nazywa się Koral 18, jest trochę cieńszą wersją kordu i mam nadzieję, że się ładnie rozprasuje:

 

 

07:01, auntivory
Link Komentarze (3) »
czwartek, 15 października 2009
Dzieje się

Nie wiem, na co jestem chora, ale czuję się od dłuższego czasu fatalnie. Tzn. jedną chorobę mam na bank tj zespół cieśni nadgarstka. Obustronny, więc męczę się.

Robię wykończenie w serwecie, tak będzie wyglądało:

brzeg

To ostatnie okrążenie, ale się ślimaczy...

Kupilśmy stary zegar, wjęliśmy mechanizm i zrobiliśmy szafkę. Bardzo chcialam taka mieć i na zegar polowalam od dawna.

zegar szafka

Kupiliśmy też 2 malutkie stoliczki:

oraz materiały na zaslony:

Takie więc mamy tu sprawy. Dziś pracuję do nocy, ale jutro nareszcie piątek!!!!

 

środa, 07 października 2009
Sezon jabłkowy

Po pierwsze o serwecie - mam już wszystkie kwadraty i teraz zabieram się za brzeg. Na pewno ładną chwilę mi to zajmie, ale jest nadzieja. Myślę, że jak naprężę, to uzyskam ładny zwis.

Szare renety przerobione:

A z jabluszek z placyka zabaw przed domem robię mus jabłkowy.

 

Głównie na pewne ciasto, którzy wszyscy bardzo lubią.  Został jeszcze kawałeczek z niedzieli:

Ciasto naprawdę smaczne i łatwe w wykonaniu, choć nieco pracochłonne. A oto przepis:

Spód - ciasto:

  • 1/2 kostki masła
  • 2 jaja
  • 10 dkg cukru
  • 1 cukier waniliowy
  • 10 dkg mąki
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia

Ukręcić masło z cukrem i cukrem waniliowym, dodać jajka, mąkę zmieszaną z proszkiem. Wyłożyć na blachę wysmarowną tłuszczem i obsypaną tartą bułką. Piec 20 min w temp. 175-200 stopni na złoty kolor.

Środek - mus:

  • 8 średnich jabłek (ok. 900 g po obraniu i wyjęciu gniazd nasiennych)
  • 4 łyżki cukru
  • 250 ml wody
  • 2 budynie

Z jabłek ugotowac mus, dodać cukier. Budyń rozprowadzić w wodzie, wlac do musu, rozmieszać i zagotować.

Wierzch - masa śmietanowa:

  • 1/2 l śmietany 18%
  • 3 jajka
  • 4 łyżki cukru
  • 2 paczki cukru waniliowego

Żółtka wymieszać ze śmietaną, cukrem i cukrem waniliowym, dodać pianę ubitą z białek.

Na upieczony i ostudzony spód połozyć ostudzony mus, na wierzch masę ze śmietany. Piec 30-45 min w temp. 175-200 stopni.

W Danii ciężko jest kupić kwaśne jabłka, takie jak np. landzberska czy szara lub złota reneta. A jabłuszka z placyku zabaw świetnie się nadają na to ciasto, więc zbieram i przerabiam na porcyjki musu. Zimą będzie jak znalazł!

czwartek, 01 października 2009
Dlaczego ostatnio miałam mniej czasu niż zwykle

Sprawa jest prosta - własnie się przeprowadziliśmy. Przeprowadzka wiadomo - pakowanie dobytku. Do tego doszło gruntowne sprzątanie nowego domku, gdyż poprzedni właściciele czyścioszkami nie byli. Pleśń w lodówce, dwudziestoletni brud w szafkach kuchennych, spleśniały proszek w pralce, woń stęchlizny plus kurz w szafach ubraniowych. Walka z tym to było moje zadanie. Wujcio z kolei wszystko pięknie pomalował. Po przeprowadzce kolejnym wyzwaniem było zdanie poprzedniego mieszkania w takim stanie, by właściciele nie mieli wątpliwości co do zwrócenia kaucji w całości.

Jak już byliśmy w miarę obrobieni, to pojechałam na prawie tydzień na konferencję do Berlina.

Jeżeli chodzi o obrus, to zostało mi 6 kwadratów plus brzeg. Mam nadzieję skończyć to grubo przed świętami, gdyż mam szerokie plany - po pierwsze chcę jak najszybciej zrobić zazdrostkę do kuchni, gdyż obecnie każdy może mi zajrzeć w okno. Fakt, że poza sąsiadami raczej nikt się tu nie szlaja, ale i tak warto.

No i nadchodzi czas ozdób choinkowych. W tym roku zostajemy na święta w domu, a przyjeżdża do nas wujciowa siostra, zatem będziemy mieli własną choinkę. Z kolei nasz przyjaciel, obecnie z Montrealu, będzie miał całą swoją rodzinę na święta, więc też mu się należy komplet ozdób.

Alicjo, tym razem nie przeplatałam specjalnie obrusa innymi robótkami, po złym doswiadczeniu, gdy po przerwie kwadraty zaczeły mi wychodzić innej wielkości. Raz się tylko na urlopie złamałam i machnęłam serwetkę ze swieżo nabytego Korala 18. Z tym Koralem wiążę duże nadzieje, bo upinanie bawełny to wyzwanie. Wyprałam zazdrostkę, a następnie upinałam 2 godziny.

Acha! W naszej starej dzielnicy jest park, który kiedyś musiał być sadem i sa w nim szare renety. Zebralismy całą siatkę i teraz trzeba to przerobić. Jak to mówiła moja mama w słoiczki i do piwniczki.

Zrobiła sie ze mnie gospocha pełną gębą, kapustę nawet zakisiłam. Po raz pierwszy w życiu, przedtem zawsze od mamy dostawałam, poza tym w Polsce kupić można tanio i bez problemu.

No to czas się zbierać do roboty.

 

07:18, auntivory
Link Komentarze (3) »
wtorek, 29 września 2009
Brak czasu

sprawil, ze nie pisalam dawno. Zdjecie obrusa sprzed 2 tygodni niemal.

obrus

07:18, auntivory
Link Komentarze (3) »
niedziela, 30 sierpnia 2009
Home sweet home

W domu i to nareszcie!

Z kronikarskiego obowiązku kolejne zdjęcie obrusa, na chwilę obecną 126 kwadratów.

belo

Teraz to już koniec widać, gdyż zostało mi półtora kłębka, a muszę zrobić jeszcze brzeg, a wujcio proponuje, by dodać jeszcze frędzelki.

Na mój przyjazd zakwitły sloneczniki:

slonecznik

i gladiole:

Z tych gladioli to myślałam, że juz nic nie będzie. Wyrosly liście, a kwiatów ani rusz. Jak u innych zaczęły kwitnąć gladiole, to stwierdziłam, że na pewno za tanio kupiłam. A tu taka niespodzianka!

Zainspirowana przez Anię, która zauważyła, że jesień czuć w powietrzu, poszukałam piosenek śpiewanych niegdyś przy ognisku:

Olek Grotowski Jesień Idzie

Olek Grotowski - Jesien idzie

Lato z ptakami odchodzi

Anna Jantar Cygańska jesień

Anna Jantar - Cygańska Jesień

Jesienne wino

Bogdan Koczewski - Jesienne wino

 

wtorek, 25 sierpnia 2009
Z urlopu

Jestem na urlopie w ojczyznie. Wokol zrobil sie Jurassic Park z roznymi babciami, ktore zdemenciale daja do wiwatu swoim rodzinom.

Zamowilam sobie dwa rodzaje nici Opal i Koral 18 i nie moglam sie oprzec, by zrobic cos na probe z Korala 18, to taki cienki kord. Zaczelo sie od tego, ze moja mama dostala od kolezanki serwetke, ktora pieknie sie lala, byla mieciutka i ukladala sie bez prasowania. Moja po zrobieniu ukladala sie slabo, naciagnelam na mokro i dalej byla troche zmarszczona, ale uprasowalam przez mokra szmatke i zrobila sie mieciutka i ulozona.

Czy ktos z Was moze ma doswiadczenia z nicia typu kord? Jezeli tak, bardzo prosze o rady.

serwetka z korala

Serwete kontynuuje, no ale oczywiscie stol jest daleko, wiec nie mozna wykonac analizy porownawczej.

W tej chwili jest prawie (brakuje 2) 12x10 kwadratow (118), poprzednio bylo 11x8 plus 5 kwadratow (93), zatem postep jest.

Odwiedzilam moja najlepsza kolezanke, ktora ma przepiekny ponad stuletni kredens, otrzymany od niezyjacej juz cioci meza, do ktorego jest szydelkowa serwetka, zrobiona przez jej mame, tez ze 100-letnia.

Tak wyglada:

Postanowilam zrobic replike, zrobilam na tyle dokladne zdjecia, ze bede mogla odtworzyc wzor.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9