Kategorie: Wszystkie | Cieszy oko | Koraliki | szydelkiem
RSS
sobota, 01 sierpnia 2009
Znowu nie miałam robić zdjęcia po 2 tygodniach

Chcialam tylko dodac, ze bardzo dziekuje mojej grupie wsparcia za doping i podtrzymywanie przy kontynuacji tego badz co badz wyzwania.

i znowu zrobiłam:

byłojest

Cóż, nie jestem w stanie robić więcej niż jeden element dziennie (no może oprócz weekendów), zatem postęp jest jaki jest.

Nie chwaliłam się jeszcze zdobyczą z komisu, kupioną 4 tygodnie temu, malutka wisząca dębowa witrynka, która pasować będzie do stołu i zegara:

A tydzień temu byliśmy na pieczarkach:

pieczarki

Żyjemy, więc chyba trujące nie były. Rosną sobie takie pieczarki na boiskach.

 

 

sobota, 18 lipca 2009

Miałam nie robić zdjęcia, mimo że minęły dwa tygodnie, ale jednak zrobiłam.

Tak jest teraz:

serw

A tak było:

 

Istotnie, im dalej, tym mniej imponujący wydaje się byc postęp, nitka cienka, stół duży...

sobota, 11 lipca 2009
Mænd der hæder kvinder

W środe byłam w kinie z wujciem i koleżanką. Przełamałam pragnienie powrotu do domu i uwalenia się na kanapie z szydełkiem w ręku i jestem bardzo zadowolona, że zobaczyłam film, który w Danii cieszy się niesłabnącą popularnością.

maend der haeder kvindermhk

W Polsce dostępna jest książka, Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Obawiałam się zobaczyc ten film, bo balam się że będzie dla mnie za mocny, ale bylo ok. Koleżanka mówi, ze dla niej to było trochę za dużo.

Chyba dojrzalam do Antychrysta, który wzbudził olbrzymie kontrowersje. Chociaż ciągle się waham...

07:00, auntivory
Link Dodaj komentarz »
sobota, 04 lipca 2009
Po kolejnych dwóch tygodniach

przyrost jest niestety mniejszy, niż oczekiwany przez moją grupę wsparcia. Więcej się nie dało, mimo, że pilna byłam. No i zdarzyły się dwa problemy, pierwszy, że nitka, którą kolejno wzięłam, ma nieco inny odcień, drugi, że zalalam robótkę nieco kawą i trzeba było płukać. Z odcieniem, mam nadzieję, załatwi sprawę Vanish, gdyż mam takie przeczucie, że był to kłębek, który kilka lat temu zalałam kawą i następnie moczyłam w Vanishu.

No to czas na prezentację:

3

U nas jest tak gorąco, ze chwilami mam wrażenie, że nie przeżyję lata. Tęsknię za klimatyzacją! Najgorzej w robocie.

Na prośbę Zygfryda umieszczam parę fotek z domku. Na razie oczywiście mieszkają tam wlaściciele, zdjęcia z wnętrza pochodzą z prezentacji agencji nieruchomości, więc wszystko wydaje się większe, przestronniejsze itd.

Ogródek sfotografowaliśmy sami, gdy 2 tygodnie temu bylismy oglądac domek drugi raz, głównie by pokazać go naszemu przyjacielowi, który po 2 latach spędzonych w Danii powraca do Kanady, pisałam o nim i naszej wspólnej wyprawie do Polski tu. Podoba mu się domek, jak wróci do Danii (tak twierdzi) to będzie u nas na początku mieszkał. Jesteśmy wszak jego polską rodziną w Danii.

To taki typowy duński szereg, malutki, ale dobrze rozplanowany, z miniogródeczkiem. Typowe dla dunskiego budownictwa lat 80-tych i 90-tych - drewniane sufity.

sobota, 20 czerwca 2009
Perspektywa rośnie

Jako że szybko obrusika nie będzie, to postanowiłam pokazywać go etapami.

Po nieco ponad 2 tygodniach przyrost jest następujący:

perspektywa

Ciągle mało...

Właśnie obejrzałam "Efter bryllupet" (Tuz po weselu, After the wedding). Wstyd, że dopiero teraz, wszak wiedziałam, ze dobry.

Swoją drogą, chyba się mój duński poprawił, bo mogę szydełkować przy duńskich filmach. Ciągle używam napisów, w tym wypadku było to słuszne, gdyż jeden z głównych bohaterów mówił cały czas po szwedzku.

czwartek, 18 czerwca 2009
Wzor koszyczka

Droga/Drogi Goralabg

Podaje ci wzor na koszyczek, pod warunkiem, ze od dzis mowisz na mnie ciociu a nie pani. I nie musi byc w 3-ciej osobie. I to wcale nie dlatego, ze nie jestem stara, bo swoje lata mam. Choc do emerytury mi jeszcze troche brakuje...

 

czwartek, 04 czerwca 2009
Wszystko należy rozpatrywać w perspektywie

Zatem postanowilam spojrzeć na moją ledwo zaczętą serwetę w perspektywie stołu, na który miałaby ona pasować.

No cóż, to wygląda mi na wyzwanie.

stol

By nie zapomnieć robione szydełkiem 0,85 mm, Nr 9 z Altin BasaK Klasik 50 krem.

A przedtem dorabialam frędzelki do zazdrostki, która obecnie tak wygląda:

 

 

środa, 03 czerwca 2009
Nie identyczny, ale podobny

obrusik znalazlam u Maosi

Dzieki wszystkim za wsparcie moralne w moim dzierganiu, teraz to juz nie moge dac plamy!

sobota, 30 maja 2009
Busy busy

Z komunii wróciłam 2 tygodnie temu. Było to dla mnie przeżycie w pewnym stopniu traumatyczne, musiałam pojechać do Polski i tak, żeby różne sprawy pozałatwiać, podjęłam jednak decyzję, że na komunię drugiego bratanka, mojego chrześniaka zresztą, przyjadę tylko wtedy, jeżeli zostanę odpowiednio wcześnie zaproszona.

Jednorazowe rzucenie "przyjedziecie na komunię w maju" nie zostanie potraktowane przeze mnie jako zaproszenie.

Swoją drogą, gdy żegnaliśmy się z bratem i bratową w grudniu po świętach, wujcio mówi "do zobaczenia w maju", na co moja bratowa "a przyjeżdżacie w maju? a po co?" dziwnym trafem tego nikt nie słyszał.

Mały jest zresztą słodki, dałam mu 50 zł w kopercie, żeby mu nie było przykro, że tylko brat dostaje, jak przyszedł do dziadków na drugi dzień, gdy tam byliśmy, rzucił od niechcenia "ja nie wiem dlaczego ja dostałem kasę", a potem przyszedł się przywitać i przytulić. Pytam go, czemu się tak ładnie wita, a on na to "bo cię długo nie widziałem". To się nazywa technika zmiękczania ciotki, no nie?

Zabolało mnie, że od rodziców dziecka komunijnego nie usłyszałam, że cieszą się, że pokonałam te 1000 km, by być na komunii ich dziecka. Było mi przykro, że wszyscy uważają, że jestem drobiazgowa i małostkowa, oczekując tego rodzaju gestów, dla wszystkich to jest po prostu OCZYWISTE.

Dużo się działo przez ostatnie dwa tygodnie. Po pierwsze kupiłam domek szeregowy, na kredyt rzecz jasna, rokefelerem żadnym wszak nie jestem, męża zawsze utrzymywać musiałam, który zresztą zwykł mawiać "ja przecież też zarabiam". Tu można mieć malutki domek, wielkości m4, ale z własnym wejściem i maleńkim ogródkiem. Idealne rozwiązanie - ekonomiczny w utrzymaniu, a jednak nie to samo co w bloku lub kamienicy. No i spokój na takim oddzielonym osiedlu, gdzie tylko drogi dojazdowe dla mieszkańców.

Zdecydowałam się szybko, bo super lokalizacja 4 km od pracy, zamknięty kompleks budynków, gdzie samochody nie podjeżdżają, wielkość odpowiednia, cenę udało mi się nieco w dół znegocjować. Przeprowadzamy się we wrześniu.

Poza tym w Dzien Matki miałam egzamin pisemny państwowy z języka. Czekam na wyniki, 15 czerwca ustny.

Szydełkowo w związku z tym posuwam się pomalutku. Już dawno wymarzyłam sobie serwetę na mój stól wyprodukowany w 20-leciu międzywojennym, chciałabym coś, co wygląda retro, więc z cienkiej nici. Falstart już miałam: tu

Zaczęłam nowy projekt, tak wygląda początek:

serweta

Chciałabym, by była filigranowa, zatem uzywam cienkiej nitki. Na razie 9 elementów mam. Zobaczymy.

A w Aarhus zakwitły łubiny, które kocham. Więc sobie, jadąc z pracy na rowerku, nazbierałam.

lubin

Pierwszy z wyhodowanych z nasion turków wlaśnie zakwitł:

 

turek

A teraz mamy kolejny, ostatni już w tym roku, długi weekend, zapowiada się ciepełko, więc planuję  siedzieć w ogródku i szydełkować. Potrzebny mi odpoczynek. Chciałabym zresztą może do jesieni zrobić tę serwetę, bo potem przyjdzie czas na ozdabianie okien w nowym domu. Pomysłów mam 100 000...

 

wtorek, 12 maja 2009
Wyroznienie Friends

to naprawde cos. Dostalam je od Hrabiny i czuje sie naprawde wyrozniona.

friends

Odwzajemniam

Hrabinie oczywiscie

Splocikowi

Edi bk

dobrze miec wirtualny krag znajomych, dobrze zawierac przyjaznie blogowe. Nasze wirtualne kolko zainteresowan jest dla mnie zrodlem wielu radosci.

06:06, auntivory
Link Komentarze (2) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9