Kategorie: Wszystkie | Cieszy oko | Koraliki | szydelkiem
RSS
niedziela, 15 marca 2009
Miałam ambitne plany

zrobić obrus na mój prawie stuletni dębowy stół. Myślałam sobie, że jak będę robić z elementów, to nie będę miała problemów pt. różnica w szerokości. Ambitne plany skończyły sie na 9 elementach choć wyobrażałam sobie, że zrobię 30.

Tu pisałam o moim dziele, gdy byłam jeszcze pełna zapału klik

Dlaczego przerwałam? Któregoś razu, po znaczącej przerwie, podjęłam próbę zrobienia kolejnego kwadratu. Mimo że byłam przekonana, iż użyłam tego samego szydełka, element wyszedł znacznie większy niz pozostałe. Wzięlam o numer cieńsze szydełko, ale w tem sposób straciłam serce i zapał do kontynuacji, więc odłożyłam na wiele miesięcy. Gdy tej wiosny obudziłam się do życia, postanowiłam skończyć serwetkę tak jak jest, a do ambitnych planów obrusa powróce może na emeryturze. 

Efekt końcowy jest nastepujący:

 

serwetka z kwadratow

 

Naprężanie to niestety długa i żmudna praca, jeszcze nie wyprasowana, mam nadzieję, że w ten sposób poprawię kształt.

 Postanowiłam również przygotować się do Wielkanocy, która w Danii jest dłuuuugim świętem, bo wolne jest od Wielkiego Czwartku. Zostajemy w domu, gdyż w maju jedziemy do Polski na komunię - a propos czy któraś z Was może orientuje się, ile się w tej chwili daje pieniędzy? Dziadkowie postanowili dać 500 zł, mnie to się wydaje dużą sumą. To nie jest kwestia, czy mnie stać czy nie, ale po prostu mam mieszane uczucia co do dawania takich pieniędzy ośmiolatkowi. Wiem, że zbiera na laptopa, to też przekracza trochę moje wyobrażenia, że nawet ośmiolatek musi mieć własny komputer. 

Jeżeli chodzi o przygotowania do Wielkanocy, to popełniłam żółtą serwetkę, którą prezentuję poniżej:

 

zolta serwetka

 

A w ogródku wyrosło mi coś takiego:

 

kwiatek

 

Nie wiem co to jest. Mam nadzieję, że ten kwiatek wyrósł z cebulki, którą jesienią dostałam od mojej przyjaciółki. W każdym razie tej wersji będę sie mocno trzymać. Jeżeli któraś z Was wie, jak się ta roślina nazywa, to bardzo proszę o podzielenie się ze mną informacją.

 

sobota, 07 marca 2009
Idzie wiosna, wszystko się budzi do życia, ja też

Zima minęła, rzec można nareszcie, przeżyłam ja bardzo ciężko, dni w Danii są bardzo krótkie zimą, ale dla mnie chyba najtrudniejsze było to, że o godzinie 8.00 jest jeszcze kompletna noc. Może dni nie są szczególnie krótsze, niż np. na północy Polski, ale ze względu na zachodnie położenie w strefie czasowej, słońce wschodzi dużo później.

No ale to mamy już za sobą, o 7.00 jest juz dzień.

Czasu mi brakuje, gdyż muszę odrabiać strasznie dużo lekcji w szkole językowej, piszę jakieś nieskończone ilości.

Wyszydełkowałam parę gwiazdek, którymi przybrałam malutki świerczek conica, ale nie starczyło mi energii, by zamieścić na blogu.

Teraz właśnie skończyłam  kieszonkę na piloty, którą sobie zażyczył wujcio na swoją baterię.

 

kieszonka na piloty

 

 Nie udało nam się wykombinować, w jaki sposób należy ja umocować na oparciu fotela, więc wujcio przypiął szpilkami. I tak już pewnie zostanie...

Jak rzekłam, wiosnę  widać pod postacią przebiśniegów, tu zresztą wiosna przychodzi dużo wcześniej.

 

przebisniegi
 
By poczuć wiosnę w domu, kupiliśmy miniaturowe żonkile:
 
zonkile

 

niedziela, 12 października 2008
Byłam w Polsce

po raz pierwszy od wyjazdu. Nie miałam takiego zamiaru, ale nasz przyjaciel, Kanadyjczyk, 50% polskiej krwi, wyjeżdża z Arhus wczesną wiosną, więc to był ostatni dzwonek na wyjazd do Polski, a ja uważalam za swój obowiązek pokazać mu Polskę, byliśmy więc w Gdańsku i w Krakowie.

Wróciliśmy w czwartek i muszę przyznać, że cieszylam się z powrotu do domu. Lubię Danię. 

No i mamy październik, więc przystąpię do produkcji ozdób na choinkę. Jestem monotematyczna...

07:17, auntivory
Link Komentarze (8) »
wtorek, 09 września 2008
Przeprowadziłam się

nareszcie i nawet mam już internet. Do domku szeregowego, co w Danii oznacza super małe mieszkanko. Możemy tu mieszkać 2 lata, potem zobaczymy. Docelowo jest to dla nas miejsce za małe, brakuje nam jednego pokoju, ale na razie jest fajnie. Mam co prawda 9 km do pracy, ale mogę jechać autobusem, a tak naprawdę to jak jadę rowerem, to zajmuje mi to tyle samo czasu. No i mamy taki tarasik... Jak jest cieplo to można zjeść na dworze no i posiedzieć.

 

taras

 

06:37, auntivory
Link Komentarze (4) »
czwartek, 17 lipca 2008
Machnęłam szczurka a nawet dwa

W minioną sobotę przechodziłam przy sklepie o dźwięcznej nazwie Tiger, w którym można kupić wszystko to, co ktoś sprowadził z Chin. W Toronto taki sklep znajduje się co 100 m, w Polsce też sporo widziałam instytucji typu "wszystko za 5 zł". Jak zobaczylam na wystawie włóczki, to nie mogłam się oprzeć i kupiłam kilka motków jakiegoś wyglądającego jak szczurek akrylu z nylonem. Mimo że 100% syntetyku, jest niezwykle milutki w dotyku, zatem postanowiłam przerobić na szalik. Pierwszy zrobilam szydełkiem, ściegiem siatkowym, a wykończyłam pikotkami. Każdy od czasu do czasu potrzebuje machnąć coś szybkiego między ambitnymi projektami, takimi np. jak serweta (swoją drogą ma obecnie 9 elementów i na tym skończylam, jak przekonałam się, że poki co nie wyeksponuje stołu) czy też zazdrostka (którą porzuciłam ze względu na niepewne perspektywy okienne, choć ostatnio kontynuowałam).

 

szczurek

 

 

szczurek

 

Drugi zrobilam na drutach Nr 12 (tak, potrafię jeszcze trzymać druty w ręku) i też chyba obrobię szydełkiem.

 

szczurek1

 

A to karczochy w ogrodzie botanicznym:

 

 

 

wtorek, 15 lipca 2008
Polecam dunskie filmy

Naprawde warto ogladac. Wczoraj zobaczylismy "Den eneste ene" Susanne Bier i jestesmy zachwyceni. Jak dobrze mozna pokazac z pozoru banalny problem. A moze wcale nie banalny?

Widzielismy tez "Se til venstre, der er en svensker", ktory jest filmem z Dogmy. Fabula jeszcze banalniejsza, ale co za gra! W bohaterze tytulowym jestem zakochana. Jak kupie sobie porzadny telewizor, to obejrze ten film jeszcze raz. Trudno uwierzyc, ze aktor jest w stanie pokazywac emocje mimika w tak naturalny sposob.

Dunska kinematografia przypomina mi nieco najlepsze czasy polskiego kina, takich klasykow jak "Do widzenia, do jutra" ze Zbyszkiem Cybulskim.

Lubie, jak film czy ksiazka skupia sie na relacjach miedzy ludzmi. Dunskie kino pokazuje to w bardzo dobry sposob. A moze Dunczycy tacy wlasnie sa, Skandynawowie inaczej, pragmatyczni i w sumie bezproblemowi?

15:32, auntivory
Link Komentarze (5) »
czwartek, 10 lipca 2008
Terminologia

Po polsku i po duńsku nie ma problemów z nazewnictwem poszczególnych ściegów:

forkortelser

 

2

3

pol1

pol2

pol3

A po angielsku - różne terminologie zależnie od kontynentu:

terminology

Co to zatem jest htr w UK lub hdc w USA? Moim zdaniem jest to półsłupek z narzuconą nitką, po duńsku halv stangmaske. Czy ktoś sie chce dołączyć do dyskusji?

Co robie jak nic nie robie

Po pierwsze szukam mieszkania i to spedza mi sen z powiek i zaburza moj spokoj ducha. Myslalam, ze Kanada jest droga jesli chodzi o mieszkania, zwlaszcza Toronto. W porownaniu z tym najwiekszym miasteczkiem swiata, Toronto to taniocha. Poza tym znalezienie czegokolwiek graniczy z cudem, zwlaszcza ze sa tu tez studenci. Czasem mysle sobie, ze nie wiem, co to bedzie.

No i ucze sie. Teraz mamy przerwe wakacyjna, poza tym dowiedzialam sie, ze generalnie nie musze sie spieszyc, wiec podchodze do tego rekreacyjnie.

1. Ogladam filmy obecnie jestesmy na etapie serialu, ktory kilka lat temu szedl w dunskiej tv. Ma tytul Nikolaj og Julie i opowiada o perypetiach pary trzydziestoparolatkow. I ma tylko 24 odcinki, co sprawia, ze prawdopodobnie nie bedzie sie slimaczyl w nieskonczonosc.

Ogladamy tez od czasu do czasu filmy z Dogmy. Italiensk for begyndre obejrzelismy juz w Polsce. En kærlighedhistorie zobaczylismy niedawno i bylo ok. Najlepsze jest to, ze filmy mozna wypozyczac z biblioteki.

2. Czytam ksiazki a raczej slucham audiobookow i czytam - z serii dla osob majacych trudnosci z czytaniem - tu nazywa sie to læsesvag co w wolnym tlumaczeniu oznacza "sprawny inaczej w czytaniu". Swoja droga dobre do nauki jezyka. Tu stosuje taka taktyke, ze najpierw slucham, jak trzeba to 2x, a nastepnie siegam do tekstu i slownika.

3. Czytam normalna ksiazke tzn. sledze tekst sluchajac audiobooka. Tu niestety nie moge sie pochwalic pelnym zrozumieniem, ale do slownika nie siegam, bo robie to zazwyczaj w lozku. Czekam na ten moment kiedy "cos zaskoczy" i zaczne rozumiec jezyk mowiony. Na razie mam wrazenie ze slowo pisane i mowa to dwa zupelnie rozne jezyki.

12:26, auntivory
Link Komentarze (5) »
czwartek, 03 lipca 2008
Też kiedyś zrobiłam taką serwetkę...

Wiem, że dawno nie pisałam. Czas płynie błyskawicznie i mamy już lato w pełni. Nie szydełkuję, pochłania mnie poszukiwanie mieszkania i nauka języka. Chociaż teraz wakacje i przerwa w szkole językowej.

Rzadko też zaglądam do innych, ale dzisiaj wykorzystałam nieobecność mojego męża i popatrzałam co słychać.

Patrzę, a Karolka wyszydelkowała taką serwetkę.

Skąd ja znam ten wzór? Sama taką zrobiłam kilka lat temu:

 

serwetka okragla

 Zamawiam książki z biblioteki, a wypożyczać można różności. Także o robótkach. W Danii wszystko jest w mniejszej skali, porównywalnej do niewielkiej populacji tego kraju. Oto dwie rzeczy, które mnie zainspirowały:

frędzelki - świderki

 

swiderki

 
oraz  wiatraczki - ciekawa jestem, czy ktoś pamięta co o wiatraczkach pisał Splocik  

 

 

 

 

A tu takie małe wiatraczki z opisem po duńsku.

sobota, 12 kwietnia 2008
Zrobione w ciągu ostatnich 2 miesięcy

Aż wstyd pokazywać wielkanocne ozdoby prawie miesiąc po świętach, ale ponieważ wyszydelkowałam 2 koszyczki, to niech będą:

 

koszyczek
koszyczek

 

No i szaliczek, prawie gotowy, ale na miesiąc go porzuciłam i teraz się zastanawiam, czy kontynuować, czy zakończyć, czy obrobić? Jak się jeszcze pozastanawiam, to poczeka do przyszlego roku.

 

szaliczek

 Obecnie robię zazdrostkę na okno, którą porzuciłam dawno dla innych tworów - okno, które mam teraz ma szer. 2 m razem z drzwiami balkonowymi i czasem sobie myślę, że szybciej się stąd wyprowadzę, niż ją skończę... A następne okno nie wiadomo jakie będzie, więc zapał siada.